Kto pisze wiadomości w Twoim imieniu i jaką masz nad tym kontrolę
Kontrola nad treściami w kampanii outbound oznacza, że wiesz, kto pisze wiadomości w Twoim imieniu i na jakich zasadach. Na LinkedInie akceptujesz lub edytujesz każdą wiadomość przed wysłaniem, a w cold mailingu wspólnie ustalamy ofertę i przekaz, udostępniając pojedyncze treści do wglądu na życzenie.

Kontrola nad treściami wraca w rozmowach handlowych częściej niż pytanie o wyniki. Brzmi zwykle tak: wiadomości pójdą z profilu mojego handlowca albo z adresu w mojej domenie, podpisze je moja marka, a ja ich nie zobaczę. Traktujemy tę obawę poważnie, bo dotyczy czegoś, czego nie odzyskuje się tak łatwo jak zmarnowanego budżetu.
Poniżej rozkładamy na części podział odpowiedzialności w kampanii wychodzącej: co zatwierdzasz na LinkedInie, co ustalamy wspólnie w cold mailingu i kiedy rozmowa wraca do Twojego zespołu.
Cały proces sprowadza się bowiem do jednej zasady: nic nie wychodzi w Twoim imieniu bez ustaleń z Tobą.
Dlaczego pytanie o kontrolę nad treściami pada na każdej rozmowie
Pod zimną wiadomością podpisana jest Twoja marka, a nie nazwa agencji, która tę wiadomość napisała. Odbiorca nie widzi dostawcy stojącego za kampanią. Widzi imię i nazwisko konkretnej osoby, nazwę firmy oraz adres w Twojej domenie i na tej podstawie wyrabia sobie zdanie o Tobie.
Druga strona tego problemu to skrzynka. Odpowiedzi wracają do Ciebie albo do Twojego handlowca, razem z tonem rozmowy, którą ktoś zaczął za Was. Ryzyko rozkłada się więc nierówno: agencja ryzykuje kontraktem, natomiast klient reputacją na rynku, na którym decydenci często się znają. Dlatego pytanie o kontrolę nad treściami uważamy za jedno z najzdrowszych, jakie można nam zadać, a odpowiedź opisaliśmy wprost na stronie o tym, jak działamy.
Co zatwierdzasz na LinkedInie, a co ustalasz w cold mailingu
Tryb akceptacji treści wygląda inaczej w każdym z kanałów, ponieważ inaczej działa w nich sama wysyłka. To nie różnica w poziomie zaufania, tylko w konstrukcji kanału.
Na LinkedInie działania prowadzimy z profili ustalonych z Tobą, więc wiadomość widnieje jako napisana przez konkretnego człowieka, a rozmowa toczy się w jego skrzynce. Dlatego każdą treść akceptujesz lub edytujesz przed wysłaniem, a jeśli wolisz nie zatrzymywać kampanii na akceptacjach, świadomie włączasz tryb automatyczny.
W cold mailingu skala jest inna: sekwencja obejmuje setki odbiorców, a każda wiadomość powstaje osobno, więc nie da się ich zatwierdzać pojedynczo. Dlatego przed startem ustalamy wspólnie ofertę, przekaz i grupę odbiorców, a pojedyncze treści udostępniamy do wglądu na życzenie.
Akceptacja lub edycja każdej wiadomości przed wysłaniem, dostęp do skrzynki nadawczej, opcjonalnie świadomie wybrany tryb automatyczny.
Cold mailing
Wspólne ustalenie oferty, przekazu i grupy odbiorców przed startem, wgląd w pojedyncze treści na życzenie.
Akceptacja szablonu a kontrola nad treściami, gdy każda wiadomość jest inna
Klasyczna kontrola redakcyjna zakłada, że istnieje jeden tekst do zatwierdzenia, a w naszych kampaniach taki tekst nie powstaje. Treść każdej wiadomości budujemy z kontekstu o konkretnym odbiorcy: jego aktywności na LinkedInie, danych firmowych i sygnałów rynkowych, takich jak zmiana pracy czy rekrutacje. Dwie wiadomości nigdy nie brzmią więc tak samo.
Zatwierdzenie jednego szablonu dawałoby złudzenie kontroli, bo podpisywałbyś się pod tekstem, który w tej formie nie pójdzie do nikogo. Prawdziwa kontrola przenosi się poziom wyżej, na ramy, w których powstaje każda wiadomość:
Oferta
To, co proponujemy w Twoim imieniu, ustalamy razem przed startem, więc żadna wiadomość nie składa propozycji, której nie zaakceptowałeś.
Ramy przekazu
Ustalamy, jakim językiem mówimy o Twojej firmie i jakich obietnic nie składamy.
Grupa odbiorców
Wiesz, do kogo piszemy, bo profil idealnego klienta definiujemy wspólnie na warsztacie startowym.
Wgląd na życzenie
Jeśli chcesz zobaczyć, jak brzmią gotowe wiadomości, poproś o nie przed startem albo w trakcie kampanii.
Ta zmiana perspektywy bywa najtrudniejsza, daje jednak więcej: zamiast zatwierdzać tekst, zatwierdzasz sposób, w jaki Twoja marka rozmawia z rynkiem.
Co się dzieje, gdy prospekt odpowiada
Moment odpowiedzi to punkt, w którym kampania przestaje być kampanią i staje się rozmową handlową. Na LinkedInie rozmowy prowadzone przez nasze narzędzie doprowadzamy do umówienia spotkania, a Ty widzisz ich przebieg na bieżąco, bo masz dostęp do skrzynki i wątków. W kampanii mailingowej po pozytywnej odpowiedzi rozmowę przejmuje Twój zespół, a my przekazujemy kontakt wraz z zebranym kontekstem.
Wynika z tego praktyczny warunek startu. Nie musisz mieć rozbudowanego działu sprzedaży, potrzebujesz jednak osoby, która poprowadzi umówione spotkania: założyciela albo handlowca. Postępy widzisz w raportach z liczbą wszystkich odpowiedzi, odpowiedzi pozytywnych i umówionych spotkań. Jak wszystkie etapy układają się w całość, opisaliśmy w tekście o tym, jak działa outbound B2B.
O co pytać dostawcę, zanim oddasz mu swoją markę
Kontrola nad treściami zaczyna się na rozmowie z dostawcą, a nie w pierwszym tygodniu kampanii. Zanim podpiszesz umowę, zadaj kilka pytań i sprawdź, czy odpowiedzi są konkretne:
Z jakich profili i adresów wychodzą wiadomości oraz kto jest ich nadawcą?
Czy zobaczę treści przed startem kampanii i w jakiej formie?
Kto zatwierdza ofertę, którą składacie w moim imieniu?
Kto czyta odpowiedź odbiorcy, kto na nią odpisuje i kiedy trafia do mojego zespołu?
Jakie wskaźniki raportujecie i czy są wśród nich odpowiedzi oraz umówione spotkania?
Co się stanie, jeśli w trakcie kampanii poproszę o zmianę przekazu?
Wymijające odpowiedzi mówią tu więcej niż deklaracje. Jeśli słyszysz, że dostawca ma sprawdzony szablon i wyśle go w Twoim imieniu, wiesz już, że Twoja marka dostanie tę samą wiadomość co kilkadziesiąt innych firm. Osobnym sygnałem jest sposób prowadzenia działań na LinkedInie, który opisaliśmy w tekście o automatyzacji LinkedIna bez blokady konta.
Najczęstsze pytania o kontrolę nad treściami
Czy na LinkedInie wysyłacie wiadomości w naszym imieniu?
Tak, z profili, które wspólnie ustalimy - najczęściej należących do osób z Twojego zespołu, ponieważ decydenci odpowiadają ludziom, nie firmom. Każdą wiadomość akceptujesz lub edytujesz przed wysłaniem i masz dostęp do skrzynki nadawczej w trakcie kampanii. Nic nie wychodzi w Twoim imieniu bez ustaleń z Tobą, także wtedy, gdy świadomie wybierzesz tryb automatyczny.
Czy mamy wgląd w treści wiadomości?
Na LinkedInie pełny: masz dostęp do skrzynki nadawczej z poziomu naszego narzędzia i akceptujesz lub edytujesz każdą wiadomość przed wysłaniem. W cold mailingu wspólnie ustalamy ofertę i przekaz, a pojedyncze treści udostępniamy do wglądu na życzenie. Nic nie wychodzi bez ustaleń z Tobą.
Dlaczego w cold mailingu nie zatwierdzamy każdej wiadomości osobno?
Ponieważ każda wiadomość w kampanii jest inna: powstaje z kontekstu o konkretnym odbiorcy, więc nie istnieje jeden tekst do zatwierdzenia. Sekwencja obejmuje przy tym setki odbiorców, a treści powstają na bieżąco. Zamiast tego ustalamy wspólnie ofertę i przekaz, a treści pokazujemy na życzenie.
Kto odpowiada prospektowi, gdy ten odpisze na wiadomość?
Na LinkedInie rozmowę prowadzimy dalej i doprowadzamy ją do umówienia spotkania, a Ty widzisz jej przebieg w skrzynce nadawczej. W kampanii mailingowej po pozytywnej odpowiedzi rozmowę przejmuje Twój zespół, a my przekazujemy kontakt razem z kontekstem zebranym o tej osobie, żeby handlowiec wchodził do rozmowy przygotowany.
Czy możemy zmienić przekaz w trakcie trwającej kampanii?
Tak. Ofertę i przekaz ustalamy wspólnie przed startem, ale nie są to ustalenia zamrożone na stałe. Jeśli po pierwszych odpowiedziach uznasz, że warto przesunąć akcent na inny problem odbiorców albo inaczej opisać usługę, wprowadzamy tę zmianę w kolejnych wiadomościach sekwencji.
Czy wiadomości wychodzą z naszej głównej domeny firmowej?
Nie. Kampanie mailingowe prowadzimy z osobnej domeny wysyłkowej z pełnym uwierzytelnieniem, dzięki czemu reputacja Twojej głównej domeny pozostaje nietknięta. Na LinkedInie działania prowadzimy z profili ustalonych z Tobą, najczęściej należących do osób z Twojego zespołu, ponieważ tam nadawcą zawsze jest konkretny człowiek, nie firma.
Podsumowanie
Kontrola nad treściami nie polega na zatwierdzaniu każdego zdania, tylko na tym, żeby nigdy nie było niejasne, kto pisze w Twoim imieniu. Na LinkedInie jest ona dosłowna: akceptujesz lub edytujesz każdą wiadomość albo świadomie wybierasz tryb automatyczny. W cold mailingu przenosi się na ustaloną ofertę, uzgodniony przekaz, wybraną grupę odbiorców i wgląd w treści na życzenie. Wspólne dla obu kanałów pozostaje jedno: nic nie wychodzi w Twoim imieniu bez ustaleń z Tobą. Umów rozmowę, a pokażemy, jak ten podział wyglądałby w Twojej kampanii.
Cały proces w jednym miejscu zebraliśmy w bezpłatnym przewodniku → pobierz e-book.